Augustów 5-6 sierpień 2006 -Klub Regatowy Łódź

Galeria zdjęć

Anna Maria Stawicka

Augustów Cup 5-6 sierpnia 2006r.

Jezioro Necko Przystań Jachtowa Szekla


Ekipa „Klubu Regatowego Łódź” Bruxsa, Wind, Wojownik Nocy i Oiler II postanowiła udać się na regaty do Augustowa. Rafał Moszczyński z Anią wyruszyli wcześniej, natomiast Wind w składzie Marcin Celmerowski, Aleksander Wierciński i Grzegorz Banaszczyk Oraz Bruxsa w składzie Anetta Wilczyńska wyjechaliśmy z Łodzi o godzinie 19,30. i nie ma się, czemu dziwić, że dotarliśmy na drugą… Augustów jest daleko…. Oiler II w składzie Marek Kowalski Arek Potakowski wyruszyli z Gdańska o nieznanej bliżej godzinie, dotarli o nieznanej godzinie, i nie uczestniczyli w wieczornym spotkaniu reszty klubu

Na ekipę z łodzi czekała Ada i ekipa Bi-esów, trochę pogadaliśmy…. Typowe około regatowe spotkania…

Anna z Adrianą jako sędziny miały pokój dość duży i w nim saunę …nieczynną … chłopaki się w niej zainstalowali na półeczkach…. Chyba było im wygodnie….

Trochę snu, a rano klarowanie i wodowanie.

Sędzia główny Adriana Konarzewska.

Pierwszego dnia warunki wietrzne były różne, wiatr 1-2 beauforta, kręcący. Trasa 2 śledzie. Zaplanowane 4 wyścigi. Na załodze Bruxsy miał być tylko Maciek Bazylko dowieziony z Warszawy przez Adę. Jednak Gregor zdecydował się popływać na Bruxsie i startowaliśmy w efekcie we trójkę.

Pierwszy bieg, dół, zaliczyliśmy 4 miejsce, Gregor postanowił poprzestawiać maszt i kolejny wyścig już lepiej 3 miejsce, ale to jeszcze nie było to, więc znowu przestawianie masztu. Następne dwa wyścigi już zupełnie dobrze drugie miejsca, przypływa przed nami Rafał.. Wojownik Nocy 1 1 1 1

Wind cztery biegi kończył z różnymi rezultatami 3 1 3 4

Oiler II miejsca 5 5 7 5 słabe wiatry nie służyły łódce.

Wieczorem koncert szantowy, dyskoteka. Ogólnie bardzo dobra zabawa.

Drugi dzień zaplanowano dwa wyścigi. Silny wiatr około 5 beauforta, porywisty, Wojownik nie wypłynął z powodu kąpieli, jaką Rafał sobie zafundował przy brzegu. Oiler II nie wypłynął z powodu choroby Arka.

Start był prawie w samym wyjściu z portu. Niektórzy spóźnili się na procedurę startową, gdyż czekali na rozstawienie trasy po drugiej stronie jeziora zasłonięci od wiatru drzewami.

My przypłynęliśmy wcześniej. Wind ledwo zdążył … udało im się dopłynąć na 15 sekund przed startem.

Wszystkie łódki popłynęły prawa stroną trasy, my natomiast lewą i to była bardzo dobra taktyczna decyzja. Od gwałtownych podmuchów osłaniały nas drzewa i spokojnie kierowaliśmy się do boi zwrotnej.. Natomiast z prawej strony niczym nieosłonięci walczyli z porywistymi podmuchami, które powodowały gwałtowne przechyły łódek i potrzebę ciągłego luzowania żagli. Marcin na Windzie w jednym z takich podmuchów przyłożył się żaglami do wody. Alek skapał się, ale łódka Micro wstała bez problemu. Popłynęli dalej, jednak stracili przez to prowadzenie w wyścigu i ostatecznie stracili możliwość zdobycia drugiego miejsca.

My natomiast byliśmy pierwsi na boi z dużą przewagą nad konkurencją, utrzymaliśmy ją już do końca i w efekcie przypłynęliśmy pierwsi zarówno w klasie T1 jak i T2.

Zakończenie tradycyjnie trwało długo, gdyż dodatkowo rozdawali lokalne puchary. Dużo nagród.. medali.. dyplomów…

Porażką organizatorów było jednak przyznanie pucharu Fair-play … Otrzymał ją miejscowy żeglarz, który po proteście technicznym w sobotę wyleciał z 4 wyścigów, nie spełniał przepisów klasy. Następnego dnia wystartował i podobno otrzymał ten puchar za to, iż się nie poddał i wystartował … chyba niektórzy znają inną definicje słowa fair-play niż ta ogólnie przyjęta…